sobota, 27 lutego 2010

Who wants hu(mmus)?

Akcja wykorzystywania zapasów z domowej spiżarni w toku. Dziś bilskowschodnie inspiracje. W słoneczny, weekendowy dzień mogłem sobie pozwolić na poranne gotowanie namoczonej przez noc ciecierzycy przez prawie dwie godziny. Całe przedpołudnie spędzone w łóżku na lekturze, w garze wrze, to lubię.


Hummus kojarzy mi się niezwykle dobrze. Z barem wegetariańskim, w którym byłem częstym gościem dawnymi czasy, z poczęstunkiem po spotkaniu autorskim znanej pisarki, z premierą gruzińskiego filmu... z przyjemną kolacją po dzisiejszym wieczorze.


Hummus

40 dkg ugotowanej ciecierzycy
sok z 2 cytryny
2 łyżki tahini (pasta/masło sezamowe)
4 ząbki czosnku
3 łyżki wody
sól, pieprz

oliwa z oliwek
wędzona papryka
czarne oliwki

Obrałem ciecierzycę ze skórki. Hummus nie jest przez to gorzki (jak często podawany jest w Izraelu). Frances Mayes opisuje w „Pod słońcem Toskanii”  podobnie wciągającą czynność tak:
„Łuskając młodziutki groszek z chrupkich strąków, myślałam, że łuskanie grochu jest aktem medytacji, dopóki w miasteczku nie zobaczyłam kobiety, która siedząc przed swoimi drzwiami z kotem śpiącym u stóp, łuskała ogromną stertę strąków i już napełniła groszkiem duże naczynie. Podniosła na mnie wzrok. Powiedziała coś bardzo prędko po włosku, a ja się uśmiechnęłam. Dopiero potem, kiedy poszłam dalej, dotarło do mnie to, co powiedziała: „Nawet psa nie powinno się do tego posadzić”.” Nie napiszę żebym odnalazł sens życia podczas obierania ugotowanej ciecierzycy, plan dnia jednak zdążył się wyklarować...


Na suchej patelni podsmażyłem nieobrane z łupin ząbki czosnku (można upiec je w piekarniku).

W blenderze zmiksowałem obraną ciecierzycę, sok z cytryn, tahini, czosnek i odrobinę wody. Doprawiłem solą i pieprzem.
Wykładając na półmisek zrobiłem pośrodku masy wgłębienie na oliwę. Udekorowałem czarnymi oliwkami, obsypałem wędzoną papryką.


Hummus podałem z bułką z bazylią, serowymi waflami z bazylią i pomidorami, sucharami beskidzkimi. Jak kto lubi.

17 komentarzy:

Polka pisze...

:) Naprawdę wyłuskałeś ciecierzycę?????
Szacun :)
Mnie by szlag trafił po pierwszym ziarnku. Wolę wyrobić ciasto drożdżowe :D
Buziaki ogromne i miłej niedzieli Michu! :*

Kasia pisze...

i want!! i to dużo! uwielbiam hummus, ale w życiu nie miałabym tyle cierpliwości by go łuskać z łupin! (:
och pysznie! dawno nie było. trzeba zrobić!

Kasia pisze...

żeby łuskać ciecierzycę oczywiście ;)

monika pisze...

I want it:) Zamienię na kilka falafelków, co Ty na to? ;)
A łuskanie całkiem lubię, ale łuskam leniwie - po całej garści na raz, może to niezbyt dokładnie, ale szybciej jednak..
Ładne to drugie zdjęcie :)
Pozdrowienia ślę :)))

fellunia pisze...

Widzę, że wszyscy się wzięli, za wykorzystywanie zapasów. Hummus z łuskanej ciecierzycy to brzmi luksusowo, podziwiam Cię :)

Tilianara pisze...

Obrałeś ciecierzycę?! Naprawdę?! No ja wiem, ze widzę zdjęcie łupinek, ale i tak wierzyć się nie chce - wow! Nie, raczej WOW! Ty to pracowity jesteś :)
Ściskam na dobrą niedzielę :*

zemfiroczka pisze...

Haha! Widzę, że nie tylko mnie zaskoczyło obieranie ciecierzycy ;))

Gdzie kupujesz te bazyliowe? Chętnie bym spróbowała. Mój typ to kminkowe z kabackiego tesco. Zaś paprykowe - nie bałdzo, oj nie bałdzo ;)

pozdro Przylepo! ;)

Mich pisze...

Dziękuję,
obieranie ciecierzycy nie taka straszna rzecz, naprawdę można zaplanować dzień:)

Mam nadzieję, że Wasz weekend był przyjemny. Mój spacerowy z wczorajszą wieczorną genderową rozrywką. Słońce było! (podobno od środy ochłodzenie)

Monika, na falafelki zawsze, w to mi graj.

Fela, wiosenne porządki:)

Zemfiroczka, bazyliowe przyniosłem ze spaceru po Nowym Świecie i Krakowskim, z Sait Honore. Byłem tam pierwszy raz i ostatni zarazem chociaż pan z obcym akcentem śmieszny. Obsługa nietete jednak i ceny też. Bułka przyjemna, bardzo bazyliowa tylko za "mokra" w środku jak dla mnie.

pozdrowienia poniedziałkowe!

Beata Lipov pisze...

Oj, to, to, pycha. Do Samiry po pitę skocz drogi Michu. Pozdrawiam słonecznie.

Anoushka pisze...

Nie daję wiary!
Obierasz ciecierzyce?
O żesz Ty! Tacy PRACOWICI ludzie nie maja prawa istnieć :D

Mnie się nie chce i tez dobre :D

Anoushka pisze...

Michu, podaj mejla, bo chciałabym z Tobą pokonwersować o kaszy ;)

Karolina pisze...

Czapki z glow! Ja siegam po puszkowa ciecierzyce, robie czesto, bo hummus uwielbiam. Na Twoich zdjeciach prezentuje sie bardzo smakowicie. :)

Pinos pisze...

Oj lubię, lubię. książę małżonek niekoniecznie, ale ja przepadam pasjami :) Zdjęcie łupinek urocze.

Polka pisze...

Popieram Anoushkę :)
Michu chciałam podpowiedzieć jedną rzecz - zrobiłam prawie hummus z fasoli białej drobnej. Pycha! :)

buruuberii pisze...

Michu i z sucharkami beskidzkimi, nie draznij!
Z tym obieraniem cieciezycy to dales czadu, rzeczywiscie w hommos Izraelu jest dosc gorzki, ale ja bym winila za to tez tahini :-) Zarowno izraelskie jak i palestynskie recepty to 1/2kg ciecierzycy i szklanka takini.

Piewsze zdjecie i forma podania hummusu jak najbardziej bliskowschodnia, wzorcowa - rzadko sie taka widzi!
Pozdrawiam cieplo.

Mich pisze...

Dziękuję Wam,
o tym, że w Izraelu gorzki wiedziałem od jednego co tam jadał, nie strzelałem ślepakami:)

pozdrowienia ciepłe!

buruuberii pisze...

Alez nie smialabym Cie posadzac o klamstwo, ale mam wielkie podejrzenia, ze wynic nalezy za to thine :-)
Choc jak pomysle, to przypomne sobie rozne wersje, gorzkawe i lagodne, my jednak te gorzkawe lubimy :D
Pozdrowienia Michu!