piątek, 12 lutego 2010

Pączki i inne czwartkowe przyjemności

Są dni, kiedy mimo szczerych chęci Natura, w tym przypadku nieożywiona sprzysięga się, robi wszystko na przekór. Nie było inaczej w ostatnią środę.

We wtorek wieczorem, po konsultacjach z Basią, wymianie spostrzeżeń, uwag i przepisu pojawiła się blotka o wspólnym smażeniu pączków dnia kolejnego. Za smalcem nie przepadam, gorącym jeszcze bardziej ale jak można wywinąć się od wspólnej zabawy, której kanwę stanowi przepis sprzed ponad 80 lat osławionej Marji Disslowej? Planty wtedy nie mięli... w środę jednak odnotowałem porażkę z rumem w tle.

List DO Basi (Warszawa, środa, 10/02/2010 19:43):
„Wróciłem do domu w dobrym nastroju bo jaki inny można mieć przed pieczeniem pączków. Okazuje się, że baterie w wadze pozwalają na wyświetlenie godziny ale mają za małą moc, żeby obsłużyć ważenie. Jak się łatwo można domyślić zapasowych nie mam a na oko to facet w szpitalu umarł.
Zostałem z setką rumu, niespełniony, głodny całego smrodu gorącego smalcu. Gdyby mi ktoś powiedział, że po ugotowaniu baterii odzyskają swoją świetność... albo lepiej-po naświetlaniu pod żyrandolem rozłożonych na dłoni baterii, stojąc na drabinie... stałbym. A tak? Obejdę się dziś smakiem. A miało być tak pięknie”

List OD Basi (Praga, środa, 10/02/2010 20:27):
„ (...) Wiesz, walnij setę tego rumu i myśl by najdalej smażyć na Ostatki. A należy Ci się seta rumu, bo w końcu mnie zmobilizowałeś.
Pozdrawiam, czekając aż ciasto "ruszy"”

List OD Basi (Praga, czwartek, 11/02/2010 20:05):
„Michu melduję że o 23.45 zakończyłam smażenie!
Podsumowując: ciasto pierwsza klasa, nie widać zlepień ciasta po smażeniu, nadzienie nie wycieka, obrączka się robi. Usmażyłam 12 średnich (...)”

List DO Basi (Warszawa, czwartek, 11/02/2010 06:59):
„Bardzo się cieszę Basia, że wszystko poszło dobrze. Smak na pączki już mam od wczoraj, byłem pewien, że choćby się waliło i paliło to usmażę. Chciałem dobrze, wyszło jak często.
Życzę przyjemnego czwartku z domowymi pączkami!
(...) liczę również, że Miś tudzież jakaś małpka Makagigi nie spałaszowała (wszystkich) pączków i ostaną się Wam dwa najładniejsze na śniadanie.”


Nie czekałem do ostatków ze smażeniem. Dobry pomocnik w kuchni to towar niemal deficytowy, wytresowana służba w czasach Marji. Nie każda, szczególnie młoda gospodyni ma tyle czasu i umiejętności, żeby odpowiednio wytresować służbę. Ja treserem nie jestem a pomoc miałem wczoraj nie lada (dziękuję!). 
W ten sposób kładłem się spać przed 1:00 po pracowitym wieczorze w kuchni.

Potwierdzam-nie widać zlepień, pączki mają obrączkę, ciasto jest wyborne. Moje pączki nadziane są konfiturą śliwkową, za którą wprost przepadam.

Liczę, że każdy miał wczoraj trochę przyjemności dla siebie, tłustej? Jak lubi to choćby i takiej.

Przepis na pączki Marji Disslowej
Instrukcja przygotowania ciasta drożdżowego pierwszej klasy


Basia, dziękuję!
Dziękuję też za wspólną zabawę wszystkim tym, którzy zdecydowali się przyłączyć do naszej spontanicznej ciuciubabki.

18 komentarzy:

Kuba pisze...

Mich, bo ja się już pogubiłem Zrobiłeś te pączki czy nie??? Chyba za dużo cyferek od rana przeliczyłem i już nic nie kumam :-)
Ja wczoraj wpałaszowałem 4 pączki i jeszcze jedne dziśz rana. Niestety kupne. Ale postaram się jutro nadrobić - problem w tym, że moja waga również odmówiła współpracy i nawet wymiana baterii nie pomogła :-(

buruuberii pisze...

Zrobil Mich paczki, a jakze!

Michu - piekne Ci wyszly, mysle ze pani Maria zakfalifikuje Ci jako "mloda gospodynie z sukcesem"!
Chcialam tez dodac, ze dzieki Tobie bawilam sie swietnie i gdyby nie Twoja inicjatywa to bym sie za paczki nie zabrala, a jednak nie ma jak domowe paczki. Fantastyczne doswiadczenie :D Dziekuje!

Jeszcze Annie nalezy sie wielki uscisk, bo z nienacka smazyla z nami.

Pozdrawiam cieplo, myslac ze na Ostatki zrobie jednak chrust :-)

Mich pisze...

Zrobiłem Kuba, a jakże. Mam nadzieję, że to obżarstwo nie spowoduje problemów z moją wagą! Ciała! W tej skomplikowanej wadze baterie wymienia się jak dla mnie stanowczo za długo...

An-na, wczoraj miałem szeroki uśmiech na twarzy:)
Anoushka, czekamy na Cię w ostatki!

Basia, czekam na ostatkowe rezultaty. Także bawiłem się przednio.

Kuba pisze...

No to super :-) Ja jutro idę do Dziadka na jego paczki, racuchy i faworki. Doczekać się nie mogę :-)

majka pisze...

Gratuluje tak wspaniale wygladajacych paczkow. Doskonaly debiut. Ja w tym roku tlusty czwartek spedzilam bezpaczkowo i bezfaworkowo :)

Swietne zdjecia.

dragonfly pisze...

Tę pączki to jak dom konkursu na najlepsze i najładniejsze pączki. :-) Śliczne.

Patrycja pisze...

Oo,są! I to jakie:)
Waga nie waga, przeszkody, nie przeszkody, wyszło bombowo.
Jakież one musiały być dobre....:D

Pozdrowienia!

Bea pisze...

Uuuu, Michu - paczki pierwsza klasa! Jestem pod wrazeniem... Tym bardziej biorac pod uwage te wszystkie perypetie ;)

Pozdrawiam serdecznie!

I wirtualnie czestuje ;)

Komarka pisze...

Nooo klasa! Chociaż nie mogę już patrzeć na pączki, czuję się usatysfakcjonowana takim pięknym widokiem :) A co do rumu, to Basia bardzo słusznej porady udzieliła ;D

viridianka pisze...

są idealne, nadzienia tyle ile lubię, kolor mlecznej czekolady i ta jasna obrączka :)
czekam teraz na Basiowe :)

An-na pisze...

Zaglądam i co widzę? Są! Po takich przygodach wyszły Ci po prostu wzorcowe :)
No i dziękuję za inspirację, bo gdybyście z Basią sobie nie dialogowali, to ja bym nie mogła Was podglądać i po cichu (to ważne!) przyłączyć się do zabawy. Pewnie bym w ogóle pączków nie usmażyła, czego nie odżałowałby mój Małżonek...

Monika. L pisze...

Nie no pączucie jak malowane!
Prima sorcik :)
Potłustowy piątek, a ja nadal bym zjadła :P

pozdrawiam
dobrej nocki
M.

ps. Jaaaaaaakie zmiany. Elieganckie :)
Pozdrówki
M.

arek pisze...

Super post!
Paczki wygladaja swietnie, ja nie mialem w tym roku zdnych:(
A na oko tez mozna, a co!

Mich pisze...

Majka, dziękuję. Mam nadzieję, że wynagrodziłaś sobie święto w inny sposób.

Dragonfly, dziękuję.

Patrycja, były. Zastanawiałem się jak zachować kilka na dłużej. Długo w zamrażalniku nie poleżały. Dziś rano zniknęły ostatnie sztuki. Ciepłe, słodkie, wyjęte z piekarnika, prawie jak nowe.

Bea, powodzenia jutro!

Komarka, rum się nie marnuje, co to to nie.

Viridianka, też czekam na Basiowe ale pewnie prędzej zrobi i opublikuje chrust od Nelli. Pączki podobno były smakowite.

An-na, nie po cichu tylko zapraszamy do wspólnej zabawy. Jeśli masz ciekawy przepis, chcesz spróbować a boisz się sama-czekam na wiadomość, zrobimy kolejną akcje. W grupie raźniej:)
pozdrowienia!

Monika L., eliegancko, Pola perfekcjonistka przecie:)

Arek, dzięki. Na oko częściej gotuję niż piekę, szkoda mi czasu na ewentualne powtarzanie czynności w razie niepowodzenia.

Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnym ekscytującym tygodniu.

fellunia pisze...

Michu, zapomniałam napisać, że dziękuję Wam za wspólne pieczenie, pączki były RE-WE-LA-CYJ-NE, cudowny przepis!

majka pisze...

Jeszcze nie wynagrodzilam :) Za to we wtorek: tort Schwarzwaldzki i pomaranczowy creme brulee. Mysle, ze to bedzie wystarczajace wynagrodzenie za "chudy czwartek" :))

Mich pisze...

Dziękuje Fela za przyłączenie się do zabawy. Mi również pączki smakowały bardzo. Dziś rano miałem okazję na ostatni kęs,
pozdrawiam ciepło!

Mich pisze...

Ach, tort Schwarzwaldzki, mój ulubiony. Creme brulee, moje ulubione... Mam nadzieję, że kiedyś będę mniej słodkim ząbkiem,
czekam na przepisy.