
Pierwszy talerz we Włoszech to pasta pod różnymi postaciami. Urozmaicana pomidorowym sugo, sosami śmietanowymi albo na przykład jajkiem i dodatkiem mięsnym. Dzisiaj właśnie o tym połączeniu. CARBONARA - dla lubiących jajecznicę na mięsie i makaron na jednym talerzu. Nie byle jaką jednak jajecznicę.
Nie jest to wprawdzie przepis przenoszony z dziada pradziada bo jak podpowiada wiki pierwsze wzmianki o tej potrawie w kuchni włoskiej sięgają zaledwie połowy XX wieku. Lubię jednak to danie. Z dobrej jakości składników wyczarować można w kilka chwil sycące połączenie. Na co dzień nie często przygotowuję kilkudaniowe obiady. W moim magicznym domu wszystko się zdarzyć może, same zmyślają się historie... podawać pastę się solo może.
Od ponad dziesięciu lat mam przyjemność obcowania z kuchnią włoską. W wieku lat kilkunastu diametralnie, na włoską (smakową) nutę, zmieniły się posiłki w domu rodzinnym. Od kilku ładnych wiosen za to goszczę we Włoszech przynajmniej raz do roku czerpiąc z jedzenia i życia ile mogę. Styczeń 2009 był miesiącem Neapolu i południa, październik za to Rzymu i małych miasteczek na stokach gór w pół drogi między Rzymem a Neapolem - Arce, Cassino, Fontana Liri, Sora czy Arpino. O przygodach jeszcze napiszę, teraz czas na przepis.
Pasta alla carbonara
Składniki:
pasta (na zdjęciu fettuccine)
cebula
parmigiano reggiano/pecorino romano
nać pietruszki
białe wino
czarny pieprz
Makaron gotuję w osolonej wodzie.
Podsmażam pokrojoną w drobne plasterki cebulę, dodaje pancettę i dalej smażę. Dodaję kilka łyżek wody z gotującej się pasty, białego wina. Zagotowuję, redukuję i wyłączam płomień. Dodaję pokrojoną nać i świeżo mielony pieprz. Odstawiam.
W osobnym naczyniu ubijam jajko, dodaję drobno starty ser.
Gdy makaron będzie gotowy, odcedzam (nie przelewamy wodą!), wrzucam z powrotem do garnka. Do pasty dodaję masę jajeczną i podsmażone mięso. Dobrze rozprowadzam. Gorące fettuccine szybko sprawią, że jajka się zetną. Podaję od razu.
Celowo nie podałem proporcji składników. Osobiście lubię tak: na ok. 250 g makaronu 1 jajko, pół średniej cebuli, 2 kopiaste łyżki sera, kilka łyżek pancetty i dużo pietruszki (chociaż tym razem była w deficycie)- taka hmm... kaloryczna wersja. Polecam testy i szukanie ulubionych proporcji.
Winien jestem opisu serów, mięs czy składników, których będę używał a u nas są trudniej dostępne albo występują w innej postaci. Postaram się robić odnośniki do opisów w internecie a przy dobrych wiatrach będzie blotka.
Zostawiam Was z talerzem pachnącym smażonymi wiejskimi jajkami, zesmażoną pancettą i żółtym, świeżym makaronem.