wtorek, 16 lutego 2010

Pod stopami chrust Neli Rubinstein



Nie mogłem się oprzeć. Wygląda tak pięknie, delikatnie pokryty słodkim, dobrze zmielonym cukrem.
U Basi pojawił się wczoraj.
Zrobiłem szybkie rozeznanie w składnikach, miałem wszystkie. Nie miałem za to wymówki, wziąłem się do pracy. Stanowczo mniej pracy w porównaniu z pączkami.
Przyjemności wiele a osiem tuzinów to wcale nie tak dużo, Pan się przekona i Pani...


Przepis na chrust slodki Neli
na postawie "Kuchni Neli" Neli Rubinstein
cytuję za Basią:

Składniki:
1 jajko
2 żółtka
1 łyżka octu
2 łyżki rumu
2 łyżki cukru
1/4 łyżeczki soli
1/3 szkl śmietany
2 łyżki zmiękczonego masła
2 szkl mąki (280g)
500g smalcu do smażenia

W misce ubić jajko, żółtka, dodać ocet, rum, cukier, sól, śmietanę, miękkie masło i dobrze wymieszać. Stopniowo dodawać mąkę, zagarnąć ciasto w kulę, wyłożyć na stolnicę i wyrabiać około 10 minut (nie trzeba ciasta tłuc wałkiem, wystarczy dobrze wyrobić). Ciasto przykryć i odstawić na 10 minut. Bardzo cienko rozwałkować i wykrawać wstążki, przecinać na środku, przeciągać koniec wstążki przez nacięcie. Chrust smażyć na gorącym tłuszczu 10-15 sekund, kilkakrotnie obracając. Odsączyć na bibule, posypać cukrem pudrem. Co sie zaś tyczy ilosci, sami się Panstwo przekonają, że 8 tuzinów to wcale nie tak wiele.


Przyjemności!

19 komentarzy:

dragonfly pisze...

Pierwszy tuzin kradnę ja :)

Kuba pisze...

Spróbuję dziś Twoich (a właściwie Nelowych) chrustów. W sobotę robiłem je z przepisu od mojej Prababci i ciekaw jestem różnicy.

Bea pisze...

'do - re - Mich' bardzo mi sie spodobalo :))
A faworki jak marzenie Michu! Zdolniacha z Ciebie...
Faworkow nie jadlam juz cale wieki, wiec sobie wzdycham ogladajac te wszystkie Wasze wirtualne; moze i ja kiedys upieke? Na przyszly karnawal pewnie ;)

Pozdrawiam!

nobleva pisze...

Nigdy nie robiłam faworków i dawno ich nie jadłam ... może zrobię w następnym karnawale :)

paulaso pisze...

Rany Mich!
Ale ty się zrobiłeś słodki chłopak... kusisz pysznościami i świetnie je fotografujesz!
A ja ostatnio nie mam czasu nawet posmarować chleba marmolada:)
P.

Patrycja pisze...

Do-Re-Mich! Rany, Michu kiedy ja ostatni raz pisałam nutki, chyba w podstawówce;)
Pączki i jeszcze faworki, ach...dałeś radę chłopakuu, oj dałeś:D

peggykombinera pisze...

ale się zmówiłeś z Basiulką :)

cienka byłam z nutek, oj cienka! ale "do-re-miiiiiiii(ch)" pamiętam :)

piękne zdjęcia!
rozbroiłeś mnie nutkową sesją :)

pozdrawiam ciepło!

buruuberii pisze...

do-re-Mich istne szalenstwo :-) alez Ty masz sily i ile mobilizacji. Piekne chrusty, a nutki - ba!

asieja pisze...

zazdroszczę takiego szybkiego działania
i takich cudnych chrustów

majka pisze...

Nie masz litosci :) No coz, popatrze sobie chociaz troche. A nutki...urocze :)

Ale tu u Ciebie tloczno zrobilo sie ostatnimi czasy :))

Polka pisze...

Do Re Mich zwaliło mnie z nóg :)
Jesteś chyba najbardziej pomysłową osobą jaką mi było dane ostatnio poznać! :)))) Jestem dumna normalnie z tego :))
Jesteś niezły i pączki i faworki... Mnie strach obleciał :)

uŚciski :*

Kuba pisze...

Przygotowałem wczoraj Nelowe chrusty i przyznać muszę, że są bardzo smaczne. W porównaniu z moimi, te są takie bardziej... hmm.... bogate. Sam nie wiem jak to określić, moje są prostsze tak w wykonaniu jak i smaku.
Obie wersje bardzo mi smakują :-)

Mich pisze...

Dziękuję za komentarze!

Dragonfly, dobrze, że wzięłaś bo już nie ma.

Kuba, Twój chrust wygląda pięknie, smaku po ilustracji nie ocenię ale piszę się na porcję. Bogata Nela, ciekawe.

Bea, zielonej zupy talerz za chrustu garść wymienię.

Nobleva, witam u siebie. Faworki godne polecenia, wypróbowania. Kolejne wspólne wyzwanie-czekoladowy weekend.

Paulaso, dziękuję. Mój niebieski kompakt ciągle w akcji. Nie gotuję więcej niż zwykle. Ostatnio częściej sięgam jednak po aparat, cała tajemnica.

Patrycja, klucz wiolinowy-to jest coś! Nutki niestety mi obce, zawsze chciałem.

Peggy, dziękuję, inspiracją były proste linie na Basiowej focie. Teraz wszyscy razem: do re mi fa sol laaaaa si

Basia, gotuję tyle co zwykle, nie publikowałem tylko. Ile ja przepisów wypróbowałem...
ps. marmolada z pomarańczy jest u mnie sokiem bo się zsiąść nie chciała

Asieja, nie ma co dywagować, zakasać rękawy trzeba i do przyjemnej roboty:)

Maja, dobrze mi się ostatnio pisze a i głowa pomysłów pełna. Wszystko przez to, że jestem obładowany pozablogowymi bolączkami i uciekam w głąb głąba często.

Pola, no to sake chlust na rozchodniaczka:) dziękuję

Pozdrawiam z pól białych, niezielonych.
Jeszcze

buruuberii pisze...

Michu, to Ty gotuj ta marmolade do bolu - ona gestnieje, tylko naprawde chwilke to trwa! Kilka razy robilam, no moze mialam miesiste pomarancze, ale poprostu musisz ten sok odparowac ;-)

Mich pisze...

Za późno Basia, mam już w słoikach syrop pomarańczowo-imbirowo-rumowy.
Nie narzekam:)

Bea pisze...

Tez bym sie chetnie wymienila! Gdybym akurat nie byla na diecie ;)))

kasiac pisze...

nutki cudne!
Chrustu zjadłam już całe tony, ale mogłabym jeszcze:) Piękne bąble! Najbardziej lubię jeść właśnie te bąble, bo tam jest najcieńsze ciasto zawsze:)
Pozdrawiam!

Mich pisze...

Bea, przyjdzie jeszcze ta przyjemna godzina, czuję to w kościach.

Kasiac, dziękuję. Bąble są też moje ulubione!

Anna Maria pisze...

Genialny pomysł na aranżację do zdjęć:-)
Kuchnia Neli to od lat jedna z ulubionych książek kucharskich:-)