środa, 23 marca 2011

Ricotta na dwa sposoby

Nic mi do głowy nie strzeliło, nie jestem też chory. Po długiej nieobecności nabrałem WŁAŚNIE W TEJ CHWILI chęci (nagle, spontanicznie, bez żadnego przygotowania!), by napisać coś na swoim blogu. Pół roku minęło od kiedy przestałem się tutaj pojawiać. Choć temat blogowania, a raczej jego braku był aktualny, wałkowany dziesiątki razy nie czułem ochoty na powroty. Po wypadku, którego byłem opłakanym bohaterem musiałem poświęcić dużo czasu na dojście do siebie. Udało się. Odbyłem sentymentalną, wirtualną podróż (element przejścia) po ulubionych, Waszych blogach. Nieśmiało wracam do własnej aktywności.

Znalazłem nowe, pochłaniające pasje, kultywuje nowe, małe przyjemności. Dużo czytam, załatwiam sprawunki kosztujące czas i energię - gotować jednak nie przestałem, jeść wręcz bardziej!

Dziękuję Wam za miłe słowa, które dostawałem i pamięć.

Wygrzebałem z elektronicznych czeluści fotografię, będzie prosty przepis.


Ricotta na dwa sposoby
porcja dla dwóch osób lub łasucha

Składniki:
opakowanie dobrej jakości ricotty (na zdjęciu świeża, "na wagę")
miód
cytryna
mielona kawa
migdały

Przepis z serii niewymagających. Ricottę ułożyłem w pucharkach i podałem: z miodem i cytryną, z mieloną kawą i tartymi na drobnej tarce migdałami.
Niebo w gębie.

28 komentarzy:

Ag Pe pisze...

Faktycznie, proste ale wygląda okazale. Podoba mi się ten przepis. Dawno nie jadłam dobrej ricotty.

Anoushka pisze...

własnym oczom nie wierzę i nacieszyć się nie mogę!
:)))

A przepis fajny. Taki jakie lubię najbardziej :)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Michu! Ja też - nie wierzę!!! No jesteś nareszcie:)
Ależ cudny przepis na powrót, że o zdjęciu już nie wspomnę.
Pięknie!
Pozdrawiam Cię wiosennie;)

Tilianara pisze...

Wreszcie powrót i to jaki smakowity! Michu, dobrze że jesteś i dobrze, że doszedłeś do siebie. Moc uścisków Ci ślę i mam nadzieję, że może uda się znów razem na herbatkę wyskoczyć :)
Buziaki :*

majka pisze...

No nie moge! Michu, to naprawde Ty?? :)) Ciesze sie, ze wreszcie sie pojawiles. Mam nadzieje, ze nie bedzie to jednorazowy wpis :)

Zdjecie jak zwykle rewelacyjne. A danie przepyszne w swej prostocie. To lubie :)

Pozdrawiam cieplutko.

Kuba pisze...

Fajnie Michu, że wróciłeś - Twój blog był jednym z pierwszych jakie zacząłem odwiedzać i brakowało mi Twoich wpisów.
Pozdrawiam!

Mich pisze...

Dziękuję Wam za komentarze.
Ag Pe, niestety ja też dawno nie jadłem dobrej ricotty. Idzie lato a latem piechotą do ricotty będę szedł.

Żaba, także nie wierzę, ale zabawnie jak zawsze. Najtrudniejszy pierwszy krok, potem mija rok za rok.

Ania-Maria, od wycieczki do słonecznej Italii trochę czasu minęło. Książki zostawiłem we Włoszech, co się odwlecze...

Tili, herbatka to nie jest zły pomysł, może z wesołymi, pijanymi śliwkami. Pamiętasz?

Majka, zaglądałem do Ciebie w ukryciu ładnych kilka razy. Teraz mogę jawnie:)

Kuba, pamiętam pierwsze wpisy. Czas pędzi jak koń wyścigowy...

Pozdrowienia słoneczne!

Anna Maria pisze...

Wreszcie:-) Cieszę się, że znowu w świetnej formie, intrygujesz tymi nowymi pasjami, może odrobinę zdradzisz, w swoim czasie?
Dużo zdrowia, ściskam.

Beata Lipov pisze...

Mich, no jesteś, bo jakoś tak głupio było bez Ciebie.

Amber pisze...

Wróciłeś z pięknym przepisem,deserem,zdjęciem.
Po prostu wspaniale!

Polka pisze...

No i co ja mam napisać??
NARESZCIE jesteś!
Wyciskam Cię w sobotę :)

Mihrunnisa pisze...

Jak miło w sam raz na wiosnę Twój powrót:-) pozdrawiam.

Hankaskakanka pisze...

Ale się cieszę, że wróciłeś :)))

Kuba pichci pisze...

Hankaskakanka? Ta sama co na bieganie.pl? Jaki ten świat jest mały :-)

Biedr_ona pisze...

Lubię to :-)


www.przysmakiewy.pl

sylwia pisze...

Uwielbiam Twoje zdjecia i przepisy.Fajne,że wróciłeś:)

Ania vel Vespertine pisze...

Hej hej! :) Michu drogi, tylko powiedz, czemu zaczynasz od katowania mnie przepisem zaczynającym się od konieczności zakupienia świeżej ricotty?! Nie masz litości.

Świetne zdjęcie, bardzo proste i takie trochę a'la Jamie's Italy. To moje luźne skojarzenia :)

PS Cieszę się, ze jesteś.

Gosia pisze...

Fajnie,ze jestes!!!!! prosty i pyszny deser.....mniam :)
Pozdrawiam :)

monika pisze...

Michu, brakowało Cię!

Przepis z serii jak najbardziej wymagających, po świeżą ricottę muszę się udać na drugi koniec miasta ;) A na serio - genialny w swej prostocie - ricotta, miód i cytryna to jest TO :)


Serdeczności i nie znikaj już :)

buruuberii pisze...

Michu, niech Cie wycaluje, a co bede owijac i udawac ze sie nie ciesze :-)

A przepis: to co u Ciebie lubie! Niestety ostatnio pani w moim serowym sklepiku stwierdzila ze ricotty na wage juz nei bedzie, bo obsychala i nikt nei kupowal...

Wiec :*

Gospodarna narzeczona pisze...

Michu ciesze się na ten powrót, który dopiero teraz zauważyłam.
A wiesz, że raz zrobiliśmy garstkę domowej ricotty, niestety nie starczyłoby jej aż na dwa sposoby.Do zobaczenia ;-)

lo pisze...

Jak ja mogłam Ci powiedzieć, że nie znam Twojego bloga. Przecież zachwycałam się bruschettą ze śliwkami. To chyba wiosna i Twoja długa nieobecność na blogu tak na mnie wpłynęły. Cieszę się, że wspólnie trenowaliśmy falbanki pierogowe i że wróciłeś do dzielenia się swoimi potrawami. Pozdrawiam.

aga-aa pisze...

Michu z takim przepisem Twój powrót do blogosfery to raj dla mego podniebienia, ostatnio jestem uzależniona od ricotty :)

Maddie pisze...

czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze. apetycznie wygląda :)

Majana pisze...

Wesołych Świat Wielkanocnych !:)

Polka pisze...

I prawie przegapiłam TEN moment!
Michu odezwij się koniecznie :)

Anonimowy pisze...

Piękno tkwi w prostocie :)

Pozdrawiam - milka1204

pszczolkowegotowanie.blox.pl

Gospodarna narzeczona pisze...

Michu i znowu przepadłeś. Mam nadzieję że dobrze ci się wiedzie. Odezwij się tu koniecznie.
Gospodarna Narzeczona od pierogów ;-)