czwartek, 6 października 2011

Zupa-krem selerowo-fenkułowa/-y

Wiele się u mnie zmieniło, od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. Niewiele w sferze blogowej - wirtualna nieobecność. Przeprowadziłem się, nabrałem ogłady (przynajmniej chcę w to wierzyć), zajmuję się tym, czym się interesuję, czytam, uczę się, oglądam, myślę, gotuję. Nie po drodze mi tylko do aparatu od pewnego włoskiego, słonecznego dnia poprzedniego roku. Straciłem zainteresowanie fotografią (robieniem zdjęć, nie oglądaniem) i blogosferą. Może to splot okoliczności, może jednak znów zaczyna mi się chcieć.

Nadeszła jesień, będzie jesiennie. A to feler!


Zupa-krem selerowo-fenkułowa/-y
składniki na 4 porcje:
1 naprawdę duży seler
pół fenkułu
duży ząbek czosnku
łyżka masła
łyżka oliwy
ok. 600 ml bulionu
ser pleśniowy (lazur, rokpol lub inny z pleśnią)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Seler dokładnie obrałem obieraczką do jarzyn. Pokroiłem w grubą kostkę (bok ok 2cm chociaż bliżej było kawałkom do prostopadłościanów niż sześcianów), fenkuł pokroiłem w plasterki.
Na małym ogniu rozgrzałem masło i oliwę, wszystkie warzywa podsmażałem ok 10min., od czasu do czasu mieszając. Zalałem całość wrzącym bulionem tak, by przykrył warzywa w rondlu. Gotowałem, aż seler zmięknie. Blenderem rozdrobniłem zupę do konsystencji kremu.
Na koniec doprawiłem i wmieszałem pokruszony ser pleśniowy.
Buon appetito!


13 komentarzy:

Anoushka pisze...

Seler, fenkuł, zmiany :)
Wszystko brzmi bardzo fajnie. Wygląda zresztą też!

Powodzenia Michu. Kiedyś się spotkamy i opowiemy sobie o tych wszytkich, naszych zmianach ;)

buruuberii pisze...

Michu, co tu pisac, dobrze Cie "wiedziec" nawet raz na 4 miesiace! Mam wielki sentyment do Twoich przepisow (taka bruschetta ze sliwkami, tamto zdjecie sni sie po nocach, zreszta z tych sliwek przec Ciebei cos "kisze"od kilku dni, zdwieisz sie mysle:). sciskam Cie mocno i dobrego zycze!

PS. Zaba ladnie napisala o spotkaniu, gdybyscie mieli ochote na towarzystwo, posluchalabym Waszych opowiesci z checia :)

Mich pisze...

Dzięki. Do rozmów to ja pierwszy jestem. W dobrym towarzystwie zawsze! Oj, jeszcze jak sobie pomyślę o tych Twoich sławnych nalewkach Basia...
Przywiało mnie mnie teraz na Zachód, ciągle mi nie po drodze do Was:// Zaglądam czasem do Waszych wpisów za to anonimowo.

Robię sobie od wtorku dwa tygodnie wakacji ale później chciałbym od czasu do czasu coś u siebie zamieścić. Ba! Mam już nawet zdjęcia na kolejny wpis:)
ŚCISKAM!

majka pisze...

No nie wierze... Michu, to naprawde Ty??? Jak swietnie, ze wrociles. Mam nadzieje, ze to nie jest powrot na chwile. Zupa swietna chociaz ja od fenkula trzymam sie wciaz z daleka. Odstrasza mnie jego anyzowy smak :)

Pozdrawiam cieplo.

zemfiroczka pisze...

Ja też chwilowo byłam zniechęcona, ale mi przeszło. Może i Ty nabierzesz nowych sił do blogowania ;)

Zupa mi się podoba, ale w kwestii zup jestem koszmarnie subiektywna, bo prawie każdą lubię. Ale tę sobie szczególnie zapamiętam.

pozdrawiam!

Mich pisze...

Wiedziałem Majka, że padnie w końcu nienawiść do anyżowego posmaku. Zostałaś zaplanowana w komentarzach:)
Ja lubię... chociaż w zupie fenkuł znika. Z całym swoim dobrodziejstwem.

Zemfiroczka, to długa (lub wyjątkowo krótka) historia wiąże się z moją absencją. Mam ochotę kontemplować jesień.

Pozdrowienia ciepłe ślę!

Marta Nowok pisze...

Miło usłyszeć tu Vivialdiego...

Pozdrawiam jesiennie.

eMajdak (Polka) pisze...

Michu do mnie masz najbliżej! Więc ja się piszę na spotkanie od zaraz. Zresztą wiesz! Daj tylko znać jak będziesz już poustawiany i znajdziesz chwilę dla E vel P :)
Bardzo mi Ciebie tutaj brakuje :*

buruuberii pisze...

Michu, jak tak piszesz o nalewkach, to rzeczywiscie by sie chcialo byc blizej, ale jak mowia wszystko przed nami :)
Pola, Ty tu nie zalewaj Michowi, ze masz najblizej - moze kiedys wszystkim nam znow sie uda spotkac?
Usciski i dobrego Michu!

Kuba pisze...

Wiesz Michu, ja też nieco oklapłem i blogosfera zacząła mnie nużyć. Jakoś ciężko idzie mi mobilizowanie sił do kolejnych wpisów, a nawet odwiedzania znajomych (sam widzisz - komentuję Twój wpis po dwóch tygodniach od publikacji).
Oby do zimy :-) Pozdrawiam!

Dota pisze...

fajne:) i na ta pogode....idealne:)

Sarenka pisze...

Wracaj tu Michu! tęsknie za Twoim blogiem. Sama też zaniedbałam, ale odwiedzam regularnie i zawsze zaglądam tu z nadzieją, że będziesz, a Ciebie nie ma i nie ma.

Dota pisze...

Ponieważ często tutaj zerkam to chciałam złożyć najlepsze życzenia z okazji Świąt!
Jak zwykle czekam na przepisy na jakieś pyszności☺
Pozdrawiam