sobota, 19 września 2009

Prywata powakacyjno-jesienna

Wakacje i po wakacjach. Słodkiego lenistwa nie było, raczej nerwówka przed złożeniem syntetycznej koncepcji biznesu w lipcu, sierpniowe narastanie zastrzeżeń w domu i wrześniowe rozstanie, ciągłe włoskie zawiłości języka i za krótkie weekendy przy długich dniach roboczych. Ot, lato z ciężkim końcem.
W kwestii, która utrzymywała w napięciu moją uwagę ostatnimi czasy uprzejmie donoszę, że udało mi się pokonać 1300 osób i stać się jednym z 185 uczestników/uczestniczek szkoleń prowadzących do unijnej skarbnicy. W niedalekiej przyszłości być może będę nawet grantobiorcą i otworzę własną działalność gospodarczą. Czas i umiejętności pokażą, niech wygrają najlepsi.
Projekt przyjmuje kryptonim "KULINARNA", staje się oczkiem w głowie i nieustannym zmartwieniem. W kolejnym tygodniu podpiszę umowę z organizatorem zamieszania i z pewnością czeka mnie dużo pracy do końca roku przy biznes planie. Chcecie wiedzieć więcej? Już niedługo. Będzie się działo.
Trudno się zebrać do pisania po długiej nieobecności. Obiecuję poprawę i przepis następną blotką. Pierwsze koty za płoty jednak – wróciłem.
PS W domu pachnie śliwkami, właśnie zakręciłem ostatni słoik. Gdy przyjdą chłody będzie pysznie z powidłami.

6 komentarzy:

Polka pisze...

Michu chłopie nareszcie!!!!!!!!!
Tak się cieszę że się udało!
Myślałam że Cię już to całkiem pochłonęło bo na @ nie odpisałeś :P A fe nieładnie :D
No ale faaaajnie że już jesteś.
:*

Małgosia.dz pisze...

Michu, ano nie zazdroszczę... tego zamieszania, tej nerwówki i 'unijnej' walki. Zewsząd gdzie nie słyszę, wyrwanie unijnych pieniędzy - to ogromna praca i ogromny stres. Tym bardziej gratuluję, że juz tak daleko zaszedłeś w poczynaniach. Trzymam kciuki za dalszą pomyślność i rychłe (tylko pozytywne) zakończenie.
No i wracaj, wracaj z blogiem do życia. :)

Bea pisze...

Michu, fajnie ze dales znac o sobie ;) Trzymam kciuki by wszystko ulozylo sie tak jak sobie tego zyczysz i bys znow mial czas rowniez na inne przyjemnosci ;)

Powodzenia!!!

Anoushka pisze...

Noooo! Dałeś na siebie czekać..., ale warto było chociażby po to, żeby móc Ci pogratulować. Jest czego :)
Kciuki trzymam nadal. Daj znać jak najszybciej!

Ania pisze...

Hej hej! Jak miło, że już wracasz z otchłani pracy! Strrasznie mnie zaintrygowałeś tym wszystkim, a już fragment o zawiłościach językowych totalnie mnie zaciekawił. Cóż to się dzieje? Czekam na więcej, koniecznie!

Uf, ja tez mam za sobą dość ciężkie lato, mam nadzieję, że jesień będzie jednak spokojniejsza...

Pinos pisze...

To ja będę kibicować. I pamiętaj - nie taka Unia straszna ;)