niedziela, 7 czerwca 2009

60/40 czyli po prostu: chleb, i to jaki



Uwielbiam dobre pieczywo! Gnioty i buły niech się chowają.
Kupujący chleb krojony, w worku, też bo pokaleczę wzrokiem.


Wracając z Włoch zawsze boli mnie szczęka od przeżuwania kolejnych kromek -twardych i wypełnionych labiryntami powietrza chlebów, które nawet po tygodniu można zjeść bez obawy o trawienie pleśni. Gorzej jest z "jadalnymi" chlebami w naszych supermaketach.

Całe szczęście pod domem na Muranowie mam ulubioną cukiernię z ciastami i quiche'ami bez konserwantów. Od niedawna po dokładnych instruktarzach blogowego społeczeństwa (dzięki WAM!) odnośnie zakwasu, o czym pisałem dwie blotki wcześniej, piekę też własne chleby. W tej edycji weekendowej piekarni przepis Tatter na chleb 60/40 Nilsa coraz bardziej przybliża mnie do oswojenia się z myślą, że niedługo nie będę wydawał kroci na kupowane pieczywo. Założę na użytek własny piekarnię w domu.

60/40 Nilsa
cytowane za
Tatter

270g zytniego razowego zakwasu (100% hydracji)
135g zytniej maki razowej lub T1150
180g bialej maki pszennej (uzylam Manitoby)
200g wody, (52C minus Wasza temperatura pokojowa)
2g swiezych drozdzy (opcjonalnie)
9g soli

Wymieszalam skladniki w misce i zostawilam na 45 minut, nastepnie zlozylam ciasto (mozna jedynie przemieszac) i znow zostawilam na 45 minut. Nastepnie uformowalam podluzny bochenek i zlaczeniem w gore wlozylam go do omaczonego kosza. Zostawilam do wyrosniecia. Bochenek z drozdzami rosnie znacznie krocej (ok. 1 - 1 1/2 gdziny). W kazdym razie ciasto ma prawie podwoic swoja objetosc (ok 90-95%). Rozgrzalam piec wraz z kamieniem do 260C.

Wyrosniety chleb przelozylam na lopate, szybko nacielam i zsunelam na rozgrzany kamien. Pieklam z para przez 10 minut nastepnie obnizylam temperature do 220C i pieklam jeszcze 35 minut. Chleb wystudzilam przed pokrojeniem. Absolutny hit!
Potwierdzam - Absolutny!

13 komentarzy:

margot pisze...

Mich ,to jest twój pierwszy chleb na zakwasie tak?
Bo wiesz wygląda rewelacyjnie !

aga-aa pisze...

i tak trzymać! pieczenie smacznych chlebów nie wymaga wiele wysiłków, daje za to ogromną satysfakcję i pyszne pieczywo :)

Ania pisze...

Ale satysfakcja, nieprawda?

Mafilka pisze...

Pieczenie chlebów, szczególnie tych na zakwasie, to bułka z masłem :-)
Mi i mojej rodzinie przez gardło już nie przechodzi inne niz domowe pieczywo... ;)
Gratuluję udanego debiutu :-)

zawszepolka pisze...

Mich! Niech sie Tobie wiecej takich chlebow piecze! :)))
A z kilograma maki mozna wyczarowac takie cuda, ze nie oplaca sie zachodzic do piekarni :)) Chyba ze do Piekarni Tatter po kolejne porady i wskazowki:D
I ja gratuluje debiutu!

Mich pisze...

Milo Was rano uslyszec:)

Margot- na zakwasie (a nie zakwaszanym ciescie) drugi a raczej drugi i trzeci bo machnalem a raczej ugniotlem w weekend dwa Nilse.

Aga-aa i Ania- daje satysfakcje i niesamowity zapach w calym mieszkaniu. Smieszne, ze tyle czlowiek ciast w zyciu upiekl a pierwszy chleb to kolejne kuchenne pionierstwo.

Mafilka - mam nadzieje, ze poznam tyle przepisow na pyszne pieczywo, ze i mi nie bedzie sie chcialo odwiedzac piekarnii.

i na koniec Zawszepolko - dzieki!

przyjemnego poniedzialku, za chwile znowu weekend

Małgosia.dz pisze...

No no! pogratulować! Wypiek pierwsza klasa! :)
A co do tych kroci za kupne pieczywo... no, ja tutaj mam nieco inne doświadczenia... Swego czasu (a to już kilka lat wstecz), gdy przeżywałam chlebowy BUM! i piekarnik nagrzewałam praktycznie codziennie, by upiec świeży chlebek - to pewnego pięknego dnia, dostałam taki rachunek za energię, który prawie dwukrotnie przewyższał moją ówczesną pensję, że w jednej chwili domową piekarnię zdruzgotana zamknęłam. :( Zdecydowanie pieczywo kupne, wychodziło sporo taniej. Dlatego teraz cieszę się własnym wypiekiem, ale z zachowaniem podstawowego warunku - o ile to możliwe piec jednorazowo więcej i mrozić nadmiar pieczywa.
Jednak, nie myśl Michu, że próbuję Cie zniechęcić... Nie, nie... nic z tych rzeczy. :) Popieram Twój zapał! :)

Mich pisze...

Przemknęła mi myśl o energii na chlebowe zapały, nie powiem. W mieszkaniu gaz jest ale właściciel (z tych odgrzewających od mamy, nie gotujących) postanowił, że będzie kuchenka elektryczna, piekarnik też. Indukcji nie uraczysz.

Pomysł z zamrażaniem nie nowy i do wprowadzenia w czyn jak najbardziej.

"Krocie za pieczywo" odnosi się do ostatniego czwartku. Poszedłem po pyszne pieczywo do nie mniej pysznej domowej zupy jarzynowej. A tam (u Nowakowskiego)? Chleb śródziemnomorski - 6,8 (kwadratowy, niewielki bochenek), ciabatta - 1,0 (jedna, mała!).
Niesamowite jest to jak wywindowały ceny za dobre pieczywo.

Węszę tu podobieństwo do kawy w polskich lokalach - zrobienie dobrej wcale nie jest takie drogie a espresso za mniej niż 5,0 to w stolicy rzadkość.

Tym oto tokiem myślenia dochodzę do pomysłu założenia własnej kawiarnio-piekarnio-cukierni, na razie ciiii

zawszepolka pisze...

A nie potrzebujesz wspolniczki? :))
Ja moge piec ciasta :D

margot pisze...

Mich , ja ma takie malutką prywatę do ciebie -a zechciałbyś poprowadzić-po gospodarować jedną weekendowa piekarnią ?Pracy nie ma prawie wcale-trzeba tylko znaleźć fajny przepis !
Hm ,mój adres margot11@gazeta.pl

Mich pisze...

Zawszepolko - dodatkowe ręce do pracy zawsze mile widziane. Na razie szukam głów od pomysłów, w swoim czasie pewnie będę przeprowadzał wirtualne sondy:) Uważaj na siebie w Manchesterze! Podają, że u Was groźnie i zadymy.

Margot- już piszę maila

wtorek, byle do długiego weekendu

viridianka pisze...

Zapraszam na mój nowy blog, będzie mi bardzo miło Cię gościć :)
http://cioccolatogatto.blox.pl/html

Gospodarna narzeczona pisze...

Mich,
A gdzie ty masz te ciasta i quiche na Muranowie bez konserwantów?
Pozdrawiam