wtorek, 11 września 2012

Życiowe nieprzewidywalności

Doprawdy potrafi mnie życie zaskoczyć. Jak bardzo - wiem tylko ja sam, chociaż przygodom staram się pomagać jak mogę.


23 marca 2010 roku pisałem "Jechał Warszawską Koleją Dojazdową "dumny niczym świnia w taksówce", jak mówi Marcin i mama Marcina. Kilkadziesiąt minut wcześniej złożył wypowiedzenie umowy o pracę na czas nieokreślony [w korporacji]. Jeszcze miesiąc i zapomni o ostatnich prawie siedmiu latach pracy bez satysfakcji. Może ludzie ciekawi, a i w komforcie żył od pierwszego do ostatniego dnia każdego miesiąca. Bagatela 80 miesięcy.Wystawi się na znane i nieznane. Niech się sprawdzi lub sczeźnie."
Poszedłem w maksymę jak w tango.

Prawie cztery lata temu, nie licząc kwartału, założyłem Aromatyczny i wisiałem na blogu przez czas jakiś publikując, czasem blog wisiał mi albo na mnie, bym w końcu mógł do niego powrócić, co niniejszym czynię. Wiele okoliczności złożyło się na ten powrót, jedna, ostatnia w szczególności.

Michał Muskała fot. TVN
źródło zdjęcia KLIK

Spotkało mnie w ostatnim czasie, zaraz po przyjeździe ze stypendium w Holandii, dużo radości. Ledwie wyprowadziłem się z malutkiego pokoju, który wynajmowałem w brudnej studenckiej kamienicy czystego, zachodniego miasta a znalazłem się... na małym ekranie stacji TVN. W reklamowaniu i zachwalaniu siebie są lepsi niż ja więc tylko osoby, które miałem okazję, w dużej mierze przyjemność, poznać osobiście potrafiły skojarzyć, gdzie zniknąłem w sezonie ogórkowym. Potrafiły, bo rozpoznały we mnie jednego z uczestników castingu pierwszego odcinka programu MasterChef. Dostałem od jury trzy razy 'tak', gram więc dalej.


MasterChef jury
źródło zdjęcia KLIK

Nadszedł moment, w którym przedstawiam się Wam z imienia i nazwiska. Od razu nakreślę palącą kwestię, spotkałem się już z krytyką wprost. Krytyką, że jestem 'jedynie chłopcem bez węchu' dlatego nadaję się do kulinarnego show jakim jest MasterChef.
Mam ochotę osobom, którym tego typu podsumowania przychodzą do głowy zadać pytanie:
- Zazdrościsz?
Jeśli komukolwiek intencyjnie marzy się przejażdżka jedenastu metrów na masce samochodu, po tym jak rozpędzone auto skosi go/ją z nóg na środku jezdni to raczej nie myśli o występach publicznych. Nie miałem intencji, by wjechał we mnie samochód - serio, lubię żyć.
Jestem chłopcem bez węchu [ze słabym węchem] po wypadku sprzed dwóch lat, jestem przyjacielem, synem, wnukiem, bratem, kucharzem kiedy gotuję, studentem gdy studiuję, czytelnikiem gdy czytam, 'matką, żoną i kochanką' nie jestem... mam wiele etykiet. Telewizja rządzi się swoimi prawami, wybrała jedną kartę chociaż wachlarz może jeszcze poszerzyć. Jestem spójny bo jestem sobą. Lubię gotować i mam nadzieję przekuć pasję na zawód i zrealizować nieśmiałe marzenia. Mama nauczyła mnie nie zazdrościć.

Ogarnianie życia na pudełkach i walizkach nie jest łatwe ale powrót do Warszawy mam już za sobą. Pomieszkuję na razie, organizuję, rozglądam się i szukam. Korzystam z chwil, gotuję, jak zawsze. Dziękuję Wam za wymianę doświadczeń i możliwość podglądania Was przez blogi. To wszystko złożyło się na wielką przygodę i było cenną nauką.


Róbmy swoje.

Michał Muskała


PS Sprawy organizacyjne małe i duże:
x Aromatyczny wzbogaciłem o tekstowe wyimki z blogu "koszt miernoty", który prowadziłem będąc na kursie językowym we Włoszech dwa lata temu [tag: koszt miernoty]
x Dodałem również kulinarne blotki z Holandii sprzed kilku miesięcy z greedymich.blogspot.com [tag: greedymich] - wracam na stałe do Aromatycznego. Nazwa po wypadku wydała mi się ironią i chichotem losu, nie mogłem sobie poradzić z powrotem w stare kąty. Po długim czasie anonsuje jednak, że jestem na nowo na swoim.
x Zachowałem chronologię wpisów
x Wzbogaciłem dostęp: AROMATYCZNY.COM

x Dziękuję Basi z Kulinarnej Mekki za wyróżnienie "versatile blogger award" KLIK; nie lubię łańcuszków a faktów o mnie na blogu co nie miara. Pozdrowienia gorące!

Zapraszam do mojego profilu na facebooku - Michał Muskała; blotki z Aromatycznego będę zamieszczał w tym właśnie miejscu


30 komentarzy:

Gosia pisze...

Michał! Krytyką się nie przejmuj - idiotów jak wiadomo nie brakuje. Odcinek MasterChefa oglądałam, szczerze gratuluję i będę trzymać kciuki. Zapraszam w odwiedziny na mojego bloga.

Mich pisze...

Dzięki Gosia. Za stary jestem, by się nazbyt przejmować. Jest wiele dróg do spełnienia i zadowolenia, niektórym ulewa się złość i tak zostanie. Udanej rozrywki z programem!

Anna Maria pisze...

Gratuluję, moim zdaniem to podwyższysz poziom polskiej wersji;-) (radzę tak ripostować zazdrośnikom). bardzo się cieszę, że spełniasz swoje plany i marzenia i życzę powodzenia oraz życzliwych i pomocnych, a nie zgorzkniałych i zawistnych, ludzi w otoczeniu:-)

Małgosia pisze...

Michał, podobasz mi się taki jaki jesteś. Po prostu. Podoba mi się to w jaki sposób o sobie mówisz / piszesz. Podoba mi się, że mama nauczyła Cię nie zazdrościć. Widziałam Cię w programie i gęba mi się szczerze uśmiechnęła. Bo też mi się tam podobałeś.
I na miłość boską! przestań już zmieniać wirtualne adresy, bo ja stara jestem i się gubię. :D No! chociaż jedna rzecz mi się nie podoba! :D

Uściski :)

ulcik pisze...

Michał, dziękuję za ten tekst, powodzenia życzę ! i kciuki mocno trzymam :)

Anoushka pisze...

Michu! Tak trzymac. Jestes rownym facetem, ale to tym wiesz, wiec juz rozpisywac sie nie bede ;)
Przypomne tylko, ze pokoj nadal czeka :)
zaba

eMajdak pisze...

Michu cieszę się że wróciłeś właśnie tutaj. Dla mnie Aromatyczny to jeden z najlepszych blogów w sieci, a jego Autor jedną z najważniejszych dla mnie osób. Za charakter, za osobowość, za wspólne lepienie pierogów :) Cieszę się, naprawdę.
em

Majana pisze...

Mich,przede wszystkim gratuluję !:)
No i ciesze się,ze wróciłeś.
Powodzenia życzę!:))
Pozdrawiam:)
Majana

asieja pisze...

nareszcie jesteś, Chłopaku. dobrze, że jesteś.

Bea pisze...

Michale, gratuluje! Patrzac na tamten odcinek i sluchajac opowiesci od razu pomyslalam o Tobie, ale nie mialam pewnosci (jednak troche inaczej wygladasz na zdjeciu w profilu ;)), no ale teraz juz wiem ze to TY! :) Bede zatem mocccno trzymac kciuki!
I fajnie, ze wrociles na Aromatyczny :)

Pozdrawiam!

Magdalena pisze...

Z mojej strony gratulacje. Dobrze, że otworzyłeś na nowo starego bloga, bo go lubiłam. Lubię, jak gotujesz. Ja nie zazdroszczę. Kto nie rozumie sarkazmu, to jego problem. Życzę TOBIE powodzenia - szczerze. I jeszcze jednej osobie. Ale pamiętam, co mówiłeś mi do ucha na castingu głównym, oj pamiętam. I tak sobie myślę, że trochę co innego myślisz już, bo jesteś teraz po TAMTEJ stronie. Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...jednak - szkoda, że pamięć krótka. Pozdrawiam.

Rossie pisze...

Dobrze widzieć, że wróciłeś, już myślałam, że znowu znikniesz na długo, długo. A telewizji nie oglądam, bo nie mam, ale do tego Chefa w takim razie spróbuję jakoś dotrzeć, jestem bardzo ciekawa :)

Marta Nowok pisze...

Gratuluję i trzymam kciuki za dalsze sukcesy, choć sama nie mam telewizora ;) Podejrzewam, że odcinki będą na tvn.player.

Powodzenia!

Mich pisze...

Aniu, dziękuję, zawistnych spotykam tylko w sieci.

Małgosia, planuję już osiąść ale wiesz jak jest - na razie pomieszkuję w Warszawie. Szlag mnie trafia, że nie mam dostępu do własnych książek, czajnika, płyt, żyję za friko... zmiany subskrybowanych blogów przy tym bałaganie małe piwo.

Ulcik, dziękuję, przyjemnej zabawy!

Żaba, ten pokój mnie kusi i kusi ale ciągle mi do Was dziwnie daleko. Gdy będę miał pieniądze będzie inaczej... vide: trzeba czekać.

Polka, od początku było mi blisko do Around i Twojego spojrzenia... a jak blisko Ty jesteś Aromatycznego wiesz najlepiej! DZIĘKI za wszytko!

Majana, dziękuję, będzie się działo!

Asieja, napiszę więcej gdzie indziej, tutaj ładnie dziękuję.

Bea, jest mi bardzo miło gościć Cię znów u mnie. Zapoznałaś mnie z tonką i colombo, wiele podpatrzyłem u Ciebie przez ostatnie lata. Baw się dobrze przy programie!

Magda, dziękuję. Po TAMTEJ stronie znajdę się gdy umrę a pamięć mam dobrą i długą. Program traktowałem jako swojego rodzaju 'pracę' a tak jak to czasem w pracy bywa- momentami trzeba się naginać, szefostwo zachowuje się nie tak jak byśmy sobie tego życzyli etc. i wcale się z tym nie kryję, pisał o tym nie będę.

Rossie, dziękuję. Odcinki dostępne są w playerze tvn (z terenu Polski)
http://tvnplayer.pl/programy-online/masterchef-odcinki,996/
Przyjemności wiele!

Marta, są. Dzięki mocne!!!

Anonimowy pisze...

Super , że jesteś, już tęskniłam:),zastanawiałam się co się z Tobą dzieje, że nie piszesz. Aromatyczny to mój pierwszy blog kulinarny, który zaczęłam czytać. Dzięki:)Ewa

maya pisze...

gratuluję

Emilia pisze...

Oglądałam, gratuluję. I trzyma kciuki za ciąg dalszy!

Gospodarna narzeczona pisze...

Michu,
Wspaniały powrót, bardzo bardzo się cieszę, będę trzymać kciuki wirtualnie, bom beztelewizyjna. Szczerze, szczerze się cieszę.
Ja dziewczynka bez palca;-)

Mich pisze...

Ewa, bardzo mi miło, dziękuję

Maya i Emilia - Wam też wielkie dzięki!

Gospodarna, ja prawie bez nosa za co chwalon i ganion. Aj...
Pozdrowienia gorące!
Wiesz, chciałbym żebyś mnie kiedyś tego chleba, którym częstowałaś (lata temu) piec nauczyła

buruuberii pisze...

Michal, alez niespodzianka - Aromatyczny znow aktualny, powiem Ci szczerze, ze bardzo, ale to bardzo sie nei moglam przyzwyczaic do Greedy Mich, dla mnie wiec ten Twoj powrot to jak powrot do korzeni! Jabys pisal jak ja bez polskich znakow to "na pudełkach" brzmialoby "na pudelkach" i oczywiscie pomyslalam o pudelku :)))

PS. Juz wim co to byly za "nalesniki" - raviloi, och!

Gospodarna narzeczona pisze...

Michu, ależ z wielką przyjemnością, tylko to bardziej mój pan, bo w czasach bezpalczastych jakoś ubyło umiejętności. A pomagasz na budowie? ;-) Bo my działamy w trybie barterowym. A jeśli chodzi o hasła uwiarygadniające na blogspocie, to cora trudniej udowodnić, że się nie jest automatem.

Mich pisze...

Basia, Greedy ladnie (przez lwowskie el) sie prezentowal - dynamiczne szablony blogspota sa po prostu estetyczne. Aromatyczny jednak to moje poletko i duzo emocji, historii i Was. Wpisy starsze niz 14 dni sa moderowane bo w inny sposob nie wylapalbym ich. Do babci Stefci chce niedlugo pojechac, na razie cieszy mi sie do telefonu, gdy pytam czy ogladala w niedziele program. Robila zurawine w cukrze do herbaty na zime. Zaraz zadzwonie i zapytam o rezultat...

Gospodarna, zdarzylo mi sie pracowac przez 1,5 miesiaca w stolarni. Nie napisze jednak, ze to moja wymarzona praca. Oferuje Twoje robienie chleba moimi rekoma!
PS Wylaczylem weryfikacje obrazkowa, rzeczywiscie coraz trudniej byc czlowiekiem w dzisieszych czasach :)

Pozdrowienia gorace

Gospodarna narzeczona pisze...

No dobra, to trzeba pomyśleć ( w sensie o chlebie).
W stolarni, to by się nawet nie wiesz jak przydało. Też wyłączyłam jak zobaczyłam jakie to się stało trudne.

zargos pisze...

Kurcze siedzę sobie przed TV w niedzielny wieczór, skaczę po kanałach, a tutaj takie zaskoczenie :) Chciałam Ci tylko powiedzieć, że od poniedziałku podgląam Twój blog i już gotowałam "z Tobą" obiadek. Trzymam kciuki. Ściski M.Z-S

Mich pisze...

Gospodarna, ja ten chleb wspominam do dziś...

Zargos, dzięki! Zabawne to wszystko ;)

Twardy Szparag pisze...

Michał - słów mi brak, żeby wyrazić moje zdanie o Tobie. Ludzie będą gadali i ty to wiesz, ale masz w sobie dużo pozytywnego pędu i na pewno się nie poddasz.
Cieszę się, że udział w MasterChefie dał mi szansę poznać kogoś takiego jak ty - wyjątkowego, wrażliwego chłopaka.
Moc buziaków.

Mich pisze...

Val, ja właśnie, po przeczytaniu komentarza, schowałem się w sobie. Dziękuję Ci bardzo. Ja też cieszę się, że mieliśmy okazję się poznać bo nie ma limitu na ciekawych ludzi w życiu.
Pozdrowienia ślę gorące!

Anonimowy pisze...

Mózg sobie przekłuj debilu albo naucz się polskiego analfabeto, mówi się przekuć coś a nie przekłuć buhaha czytelnik się znalazł, łajza i pozer!!!

Mich pisze...

Dzięki za czujność, poprawione

alucha pisze...

Przez przypadek tu trafiłam. Poczytałam co nieco, pooglądałam - jest co! :)
I nie zważaj na jakieś głupie zawistne gadanie! :)
Trzymam kciuki :))
Pozdrawiam ciepło