poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Bruschetta doskonała

Bruschetta pochodzi z Umbrii, przynajmniej tak utrzymują na moim uniwersytecie. Opieczony chleb najczęściej podaje się do testowania oliwy z oliwek. Podstawowy przepis na bruschettę to kromki dobrej jakości niesolonego chleba (tradycja umbryjska wywodząca się z czasów, kiedy ten centralny region Italii był pod wpływem papieskim. Chcąc zarobić papież podnosił podatek na sól. Miejscowi powiedzieli: "takiego!" i do dziś, mimo zmienionych czasów w większości piekarni spotkać można tylko il pane sciapo)... kromki niesolonego chleba opieczone na ruszcie (grillu, z braku na suchej patelni) z roztartym kawałkiem ząbka czosnku, polane oliwą, posolone.


Dzisiejsza kolacja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Bruschetty niebo w gębie.

Bruschetta doskonała

dobrej jakości chleb
mozzarella
6 śliwek węgierek
200 ml octu balsamicznego
bazylia
garstka orzechów piniowych
oliwa extra vergine
sól, pieprz

W małym rondelku doprowadziłem ocet balsamiczny do wrzenia po czym na małym ogniu gotowałem ok. 10 minut do zredukowania. Na patelni podgrzałem piniole, zrobiły się bardziej aromatyczne, błyszczące od naturalnego oleju. Po orzechach przyszedł czas na chleb - na suchej patelni "podpiekłem" kromki chleba z obu stron, do chrupkości.
Do zredukowanego octu (który konsystencją przypominał syrop) dodałem wypestkowane, pokrojone w czwórki śliwki. Gotowałem 3 minuty.
Bazylię delikatnie pokroiłem.
Gotowy, opieczony chleb skropiłem oliwą. Ułożyłem na kromkach mozzarellę, obsypałem piniolami. Delikatnie ułożyłem ciepłe śliwki na wierzchu sera po czym bruschetty posoliłem i doprawiłem pieprzem, obsypałem bazylią.
Zredukowanego octu balsamicznego połączonego ze śliwkami zrobiłem za dużo. W połączeniu z biszkoptami miałem deser pierwsza klasa!

Smacznego


42 komentarze:

Patrycja pisze...

Mich,
ZATKAŁO MNIE! To jest przepiękne i na pewno oj na pewno, prze-py-szne!
Rewelacja:D

Polka pisze...

Arrrrgghhhhhhh!
No teraz to mnie doprowadziłeś do białej gorączki :D
Spuchłam z zazdrości CALUUUTKA :D
No nie będziesz mi kiedyś musiał taką zrobić :P

Beata pisze...

hmmmm...ale smacznie:)
pozdrawiam

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

O Boże! Michu! Boskie! Genialne! O rany słów mi brak! Naprawdę! Na szczęście śliwa w ogrodzie wciąż ma sporo dojrzałych owoców i już wiesz co z nimi zrobię!
Niniejszym, za ten przepis wybaczam Ci, żeś Pan tej obiecanej karocy jednak nie podstawił!:)
Pozdrowienia serdeczne!

Ania vel Vespertine pisze...

Cudne! W zyciu bym nie wpadła na takie piękne połaczenie, zdjęcie wprost uderza aromatem i smakiem!

Mam nadzieję, że przywieziesz ze sobą mnóstwo inspiracji, wpsomnień i przepisów, Michał. Zeby było co czytać w zimowe wieczory...

Usciski ślę!

monika pisze...

O normalnie wgryzłabym się w to zdjecie pierwsze :)))

Kuchareczka pisze...

ser ze śliwką i z balsamico... o rany, o rany, ja musze sobie to zrobić.

Mich pisze...

Dziękuję Wam.

Pati, spróbuj!

Pola, z chęcią, wykonanie proste, mogę robić codziennie.

Beata, dziękuję.

Ania, planuje krótkie wakacje we wrześniu w regionie, o którym jeszcze nie pisałem. Trzeba będzie się zebrać... z końcem sierpnia kończę kurs, będzie luźniej

Truskawko, mam nadzieję, że zimą uda nam się wspólne pieczenie. Przywiozę pomysły, zapisuję w malinowym notesiku.

Monika, smacznego:)

Mich pisze...

Kuchareczka, smacznego i Tobie. Bruschetta jak malowana:)

ewelajna pisze...

Mój Boże...,Michu, zdjęcie, połączenie - cudo...!!! Śliwka węgierka, kto by pomyślał...
Dobrej nocy:)

Atria C. pisze...

Pierwszy raz jestem na Twoim blogu i jestem oczarowana. Zwłaszcza tymi klimatami pięknej italii.

Co do bruschetty - wow. Mozarella, śliwka.. w życiu bym o czymś takim nie pomyślała. Ale wydaje się takie.. włoskie. Minimum składników, maksimum smaku.

Poczekam aż upiekę jakiś smaczny chleb do takiego dania..

Pozdrawiam!

Karmel-itka. pisze...

odebrało mi mowę. rewelacja!
i dosłownie : bruschetta doskonała. dosłownie!

lo pisze...

Genialne połączenie! A zdjęcia? Słów mi brak. Cudo i mistrzostwo. Jestem pod wielkim wrażeniem.

majka pisze...

Michu ale dales czadu tymi zdjeciami! Rewelacja. Ta bruschetta bedzie mi sie teraz snila po nocach :)

viridianka pisze...

cudowne zdjęcia - jak u Jamiego normalnie nienormalnie! (;

Praline pisze...

Jakie to jest PIĘKNE !!! Ser i śliwki- coś wspaniałego :)

Pozdrawiam :)

miss_coco pisze...

Czuję, że mozarellę zastąpię jakimś kozim serkiem. A śliwki mają być suszone czy świeże? Bo te na zdjęciach są tak jakoś pomarszczone jak suszone właśnie…

Mich pisze...

Ewelajna, śliwki mogę i codziennie, potem jednak nie paluszek a brzuszek będzie szkolną wymówką

Atria, włoskie klimaty staram się przemycać bom w nich zakochany

Karmel-itka, nie pisać tylko próbować trzeba:O)

Io, jak wyżej:)

Majka, ja ciągle nie wiem czy Ty jeszcze masz romans z włoskim. Zaraz zapytam wprost, u Ciebie.

Viridianka, dziękuję, bardzo mi miło

Praline, witam u siebie, piękne i jakie to proste i smaczne

Miss_coco, wykorzystałem bardzo dojrzałe śliwki, dlatego wyglądają na pomarszczone. Z suszonymi można o każdej porze roku, jaka przyjemna świadomość.

Dziękuję za komplementy i przyjemności życzę

majka pisze...

Mich, moj romans z wloskim kwitnie :) Od przyszlego wtorku zaczynam kolejny poziom (daleko mi jeszcze do Ciebie ale juz wkrotce...:)). A wiosna lub najpozniej na jesieni oczywiscie Toskania :)

Anoushka pisze...

nie tylko bruscetta jest doskonala... zdjecia tez!
ide po sliwki :)

dorota20w pisze...

mniam
ale pysznie wygląda !

buruuberii pisze...

Michu, mysle od kilku dni co zrobic jak pojawia sie wegierki, juz wiem: uprazyc pinole, kupic mozzarelle :-)

Teraz wiem, ze tam nie poroznujesz, pierwsze zdjecie zapiera dech!

Pozdrowienia sle i czekam na wspolne pieczenie, ale poki co ciesz sie Italia :-)

Marta Nowok pisze...

Marzę o skosztowaniu prawdziwiej włoskiej bruschetty... Z tegorocznej podróży do Włoch mam nadzieję przywieźć oprócz pięknych wspomnień, wina, kawy i oliwy konienicznie kilka niezapomnianych smaków!


Pozdrawiam :)

Piękny blog, complimenti !

Małgosia.dz pisze...

Michał, katujesz. Umyślnie, czy nie... ale katujesz. Bruschettę jadłam nie raz, ale taką... o matko... oszaleć można na sam widok...

Amber pisze...

Przyznaję, jest doskonała!!!
I nic więcej nie mogę dodać...............

Buziaczek pisze...

O rany, ale to musi być pyszne!!! Rewelka!

Karolina pisze...

Genialne. U mnie wegierek nie ma, ale sa lubaszki i chyba sie skusze na zrobienie z nimi. Dzieki za interesujacy przepis. :)

MaLa pisze...

wygląda idealnie

Kuba pisze...

Uwielbiam bruschettę, ale takiej, ze śliwkami jeszcze nie próbowałem. Brzmi bardzo intrygująco.
Pozdrawiam!

Monia Wu pisze...

Rany boskie. Dostałam dodatkową motywację do pieczenia chleba. Tylko, ze zrobię solony :)Ale wypas te bruschetty...

Tilianara pisze...

Michu, moje ślinianki oszalały na widok tych bruschett! zabieram się za nadrabianie zaległości u Ciebie, ale widzę, że najpierw lunch musze zjeść, bo bez burczenia w brzuszku to się nie obejdzie :)
Pozdrawiam ciepło :)

Delie pisze...

Obłędna!

Joanna D.C. pisze...

Mich, rewelacyjny przepis!!! Bruschetta jest na moim menu dosyc czesto ale bruschetta ze sliwkami jescze nie jadlam! Jeszcze raz rewelacja i dzieki za przepis ;)

Pinos pisze...

Michu, brak mi słów :) Koniecznie do zrobienia...

margot pisze...

ja nic nie powiem , no tylko Wow wow

arek pisze...

Trudno sie nie zgodzic - doskonala!

dotblogg pisze...

Myślałam na początku, że te śliwki to bakłażany:)
pozdrawiam i zajrzę tu jeszcze:)
J.

karolka pisze...

W rzeczy samej, jest doskonala.

Jestem tu pierwszy raz, ale juz wiem, ze nie ostatni.

pozdrawiam

Mich pisze...

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Wrócę, trzeba mi tylko jeszcze trochę czasu.

Justin&Dorothy pisze...

Ale super przepis... Takiego jeszcze nie próbowałyśmy :-) Zdjęcia są prześliczne

owieca pisze...

Ale czad! i foty w plenerze :) muszę spróbować, dzięki, pozdrawiam! :]

nat. pisze...

Coś pięknego! Zgadzam się - jest po prostu d o s k o n a ł a... (!!)

I... w ogóle jestem pod wrażeniem i bloga i fotografii.. ;)

Bardzo serdecznie pozdrawiam!